Co nie działa


Kilka suplementów zdobyło dużą popularność, miały one zapobiegać miażdżycy. Udało się sprawdzić działanie kilku z nich - dzięki temu o kilku rzeczach można z całą pewnością powiedzieć, że nie działają.

Pierwszy z nich to witamina C, drugi - witamina E. Obydwa są reklamowane jako "zapobiegające chorobom serca". Mają być ponoć tajną bronią, wystarczy zapłacić komu trzeba za suplement i będziemy zdrowi.

Przeprowadzono kilka prób klinicznych, wszystkie dały zbliżone wyniki - omówię tylko jedną z nich, największą. Zebrano niemal 15 000 mężczyzn, każdy mający powyżej 50 lat. Podzielono ich na 4 identyczne grupy - jedna dostawała dwie tabletki placebo, kolejna - witaminę C 500 mg i placebo, następna witaminę E 400 IU i placebo, wreszcie ostatnia - 2 witaminy. Ani pacjenci, ani lekarze nie wiedzieli, co jest w której kapsułce.

Okazało się, że żadna z tych witamin nie miała najmniejszego wpływu. Sprawdzano, czy zmniejszy się ilość zawałów, udarów, zarówno tych śmiertelnych jak i lekkich - te witaminy po prostu nie mają wpływu na układ krążenia, żadnego. Stare badania, które wykazywały, że wysoki poziom witaminy C we krwi wiąże się ze znacznie niższym ryzykiem zawału pokazały, jak łatwo wpaść w pułapkę nadinterpretacji. Duża ilość warzyw i owoców zabiezpiecza przed chorobą, więc siłą rzeczy ludzie, którzy się zdrowo odżywiają, będą mieć więcej witaminy C - nie oznacza to jednak, że gdy ją dostarczą oddzielnie, będą zdrowsi. Ratowało ich to, że statystycznie jedli mniej produktów odzwierzęcych.

Pozostaje kwestia gamma tokoferolu. Witamina E to tak naprawdę zbiór wielu różnych substancji. W badaniach stosowano alfa tokoferol. Gdy okazało się, że nie działa, osoby twierdzące że ta witamina chroni przed miażdżycą, zmieniły swoją narrację - wcześniej mówiły, że działa dowolna witamina E, po pojawieniu się badań - że tak naprawdę to musi być ta taka specjalna, forma gamma. Faktem jest, że nigdy nie była ona sprawdzona w próbach klinicznych, ale mamy za to takie badanie:

https://www.jstor.org/stable/3703916

Okazuje się, że poziom gamma tokoferolu w tkankach (znacznie czulszy wskaźnik, niż badanie diety) nie ma wiele wspólnego z ryzykiem zawału serca, a tym samym rozwoju miażdżycy. Co prawda była delikatna redukcja ryzyka dla tych osób, które miały najwyższe stężenie, ale też gamma tokoferol jest głównie w tych produktach, które są zdrowe z innych względów. Nic póki co nie wskazuje na to, by suplementy witaminy E mogły coś zmienić.